Mostrando entradas con la etiqueta Polscy podróżnicy w Peru. Mostrar todas las entradas
Mostrando entradas con la etiqueta Polscy podróżnicy w Peru. Mostrar todas las entradas

sábado, 29 de septiembre de 2012

Encuentro con viajeros polacos el 17 de setiembre


El día 17 de setiembre del presente año tuvimos un encuentro con Mateusz y Agnieszka Waligóra, una pareja de viajeros polacos, quienes desde hace más de un año vienen recorriendo América del Sur en bicicleta. De esa manera recorrieron gran parte de Chile, Argentina y Bolivia, llegaron al Perú y se dirigen más al Norte. Durante el encuentro compartieron sus experiencias, presentando las hermosas fotos que tomaron durante el viaje. Las fotos se podrán ver en la página: www.nakrancachswiata.pl


Isabel Sabogal Dunin–Borkowski

Spotkanie z polskimi rowerzystami

Dnia 17 września tego roku odbyło się spotkanie z Mateuszem i Agnieszką Waligórą, parą podróżników rowerowych z Polski. Od ponad roku przemierzają oni Amerykę Południową. Byli już w Argentynie, Chile i Boliwii, dotarli do Peru i wybierają się dalej na północ. Na spotkaniu podzielili się swoimi wrażeniami z podróży i przedstawili przepiękne zdjęcia na niej zrobionymi. Można je będzie zobaczyć na stronie: www.nakrancachswiata.pl


Isabel Sabogal Dunin–Borkowska

domingo, 19 de agosto de 2012

Spotkanie z polskimi podróznikami 17 sierpnia

Dnia 17 Sierpnia, odbyło się spotkanie DOMU POLSKIEGO z dwoma podróżnikami polskimi: Ryszardem Tunkiewiczem i Jackiem Michalskim, którzy przemierzają 8 kontynentów śladami Polonii na świecie. Przyświeca im motto: "It's never too late", a napis na koszulkach przekonuje, że "Marzenia się spełniają".
Opowiadali z pasją o swoich przygodach. Wyprawa trwa już blisko rok.
W taki sposób jeszcze nikt nie przejechał świat, wzdłuż kontynentów, zachaczając prawie przez wszystkie państwa.
W atmosferze polskiej gościnności spotkanie z obieżyświatami przeciągnęło sie do późnych godzin.
Życzymy śmiałym rodakom osiągnięcia wymarzonego celu.

Maria i Teresa

domingo, 10 de julio de 2011

Wyrazy współczucia

Wszystkim Bliskim Celiny Mróz i Jarosława Frąckiewicza składamy wyrazy współczucia.

viernes, 1 de julio de 2011

Aleksander Doba przerwał podróż kajakiem w dół Amazonki

Aleksander Doba jest pierwszym Polakiem, który kajakiem przepłynął samotnie Atlantyk. Wyruszył z Dakaru w Afryce w październiku zeszłego roku i po 100 dniach oraz pokonaniu ok. 5,5 tys. km dotarł do Fortaleza w Brazylii. Ten wyczyn nie osłabił apetytu 64-letniego śmiałka z Polic koło Szczecina na dalsze przygody. Promami i statkami kajak przetransportowano do miejscowości Yurimaguas w Peru, gdzie 23 maja Doba rozpoczął spływ. Miał pokonać 500 km Rio Huallaga i Río Maranón, którymi zamierzał się dostać do Amazonki, i dalej płynąć przez prawie 3,5 tys. km w tropikalnej dżungli. Często zapuszczał się w mniejsze odnogi i kanały, by z wody obserwować życie mieszkańców i poznawać przyrodę.
Za ciekawość słono zapłacił. 19 czerwca w pobliżu jednej z wiosek nad rzeką Solimoes do jego kajaka podpłynęła łódź motorowa z pięcioma mężczyznami uzbrojonymi w karabin i maczety. Zmusili Dobę do dopłynięcia do brzegu i dobrali się do schowków, w których szukali kokainy. "Zaczęli walić maczetami i wiosłem po kajaku, prosiłem, by go nie niszczyli. Kazali mi wysiąść na brzeg, a sami rabowali kajak przez trzy godziny. Co chwilę mierzyli do mnie z karabinu i wymachiwali maczetą. (...) Do brutalnego otwierania wszystkiego używali maczet" – odnotował kajakarz w internetowym dzienniku.
Stracił prawie wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, m.in.: telefony satelitarne i komórkowe, nawigację GPS, radio UKF, aparaty fotograficzne, kompas, lornetkę, przetwornice napięcia, baterie, ładowarki. Bandyci zabrali nawet transparent z mapą wyprawy przez Atlantyk. Maczetami przebili kajak na wylot i poważnie uszkodzili instalację elektryczną.
Dobie zajęło kilka dni, zanim doprowadził go do jako takiego stanu, łatając żywicą poszycie. "Nie powiem, że to wszystko spłynęło po mnie jak po kaczce. Zapewniam was jednak, że psychicznie i fizycznie czuję się dobrze. Nie próbujcie namawiać mnie do przerwania wyprawy" – napisał w dzienniku i ruszył dalej. Zgłoszenie napadu w Coari w Brazylii nie przyniosło żadnego efektu, policjanci nie mieli wystarczająco dokładnej mapy, by znaleźć wioskę, przy której do niego doszło.
Historia powtórzyła się 26 czerwca. "Zostałem napadnięty przez trzech bandytów z karabinem, rewolwerem i maczetą. Zrabowali mi zegarek ręczny, dwie latarki, kamizelkę ratunkową, narzędzia, słodycze, ubrania polarowe, spodnie. Musiałem usiąść na podłodze ich łodzi. Jeden cały czas mierzył w moją głowę rewolwerem. Drugi z tyłu dźgał mnie lufą karabinu. Trzeci buszował w kajaku, wyrzucając część rzeczy do wody. Rozerwał kilka torebek z jedzeniem liofilizowanym i wyrzucił. Znalazł część pieniędzy – 552,25 reali (około 1000 złotych). Pytali o narkotyki i pieniądze. Po zakończeniu rabunku odpłynęli" – pisał Doba z miejscowości Manacapuru w Brazylii.

Gabriela Doba dostała e-maila od męża wczoraj rano. "Jest takie powiedzenie: do trzech razy sztuka. Ja mówiłem, że życie jest dla mnie bardzo cenne i nie zamierzam łatwo nim szafować" – napisał.

Kajakarz tłumaczy, że decyzję o przerwaniu wyprawy po Amazonce podjął po namowach żony i Jacka Junoszy Kisielewskiego, polskiego ambasadora w Brazylii. To nie oznacza, że się poddał. Planuje zostawić kajak w Gujanie Francuskiej i przeczekać sezon huraganów w USA. W maju 2012 r. zamierza wrócić przez Atlantyk do Europy lub Afryki Północnej.

Rzeczpospolita

Zobacz więcej w www.aleksanderdoba.pl

Nadesłane przez panią Martę Allendorf


domingo, 26 de junio de 2011

Dos canoeros polacos desaparecieron en Ucayali



Dos experimentados canoeros de Polonia, Jaroslaw Frackiewicz y Celina Mróz desaparecieron en Perú. Sabemos que pasaron por el río Urubamba y se estaban preparando para navegar 600 km por el río Ucayali. Ayer iban a volver a Polonia. No volvieron.

La última vez que se contactaron con la familia de Polonia fue el día 26 de mayo. Estaban en Atalaya, un pueblo cerca de la desembocadura del río Ucayali. Planificaban navegar 600 km con el kayak hasta Pucallpa, la ciudad más grande de la región.

Según su plan querían estar de vuelta en Lima, los días 16 y 17 de junio. De la capital peruana partirían de retorno a Polonia el lunes pasado. Ayer deberían haber aterrizado en Polonia.

No aterrizaron. No se contactaron con nadie. La verdad que no sabemos que está pasando con ellos desde el día 26 de mayo, cuando salieron de Atalaya.

Jaroslaw Frackiewicz es filósofo, jubilado profesor de la Politécnica en Gdansk. También trabajó en la Universidad de Gdansk. Su mujer, Celina Mroz, es jubilada en ingeniería hidráulica. Practican piragüismo juntos desde hace 20 años. Pasaron por los ríos en Egipto, India, Turquía, Canadá, España y Portugal.

Los servicios diplomáticos ya se enteraron de la desaparición. Los familiares y amigos de los canoeros, piden ayuda a los peruanos, a la polícia, a los polacos en Perú e incluso a los turistas de Polonia que están de vacaciones en ese país.

TESTIMONIO DE VIAJE
Cuando nos acercamos a la boca (se refiere a la confluencia del Tambo con el Urubamba), se acercó a nosotros una canoa con motor. Su tripulación nos ofreció llevarnos a Atalaya porque en su opinión por la velocidad de la corriente con los remos era imposible. Confiados en la experiencia de los locales aceptamos la propuesta, con suavidad la canoa se unió al kayak y avanzamos un largo trecho. De hecho la corriente era fuerte, surcaba al lado de orillas rocosas. Luchó todo el tiempo hasta que llegó a Atalaya, a un pequeño campo deportivo. Pensar que lo hemos logrado de nuevo, sin los lugareños es difícil el Urubamba. Tomado del blog de Jaroslaw y Celina.

Si alguien supiera algo sobre su paradero o sobre donde se los vio por última vez se ruega que se comuniquen con el sr. Mirosław Rajter al correo miroslawrajter@gmail.com o con el Consulado de Polonia en Lima.

Colaboración del Sr. Mirosław Rajter

sábado, 25 de junio de 2011

Zaginęli polscy podróżnicy

Polskie służby konsularne podjęły działania, by wyjaśnić sprawę zaginięcia w Peru pary polskich kajakarzy - poinformował w środę PAP Rafał Sobczak z biura rzecznika MSZ. Zaginieni to małżeństwo z Trójmiasta, które ostatni raz kontaktowało się z rodziną 26 maja.
O zaginięciu Jarosława Frąckiewicza i Celiny Mróz poinformował w środę portal tierralatina.pl. O sprawie napisał też sport.pl. Kajakarze 26 maja mieli rozpocząć spływ rzeką Ukajali. Na wtorek planowali powrót do Polski.
"Konsul w Limie został poinformowany przez rodzinę o zaginięciu małżeństwa. Służby konsularne natychmiast podjęły czynności mające na celu wyjaśnienie tego zdarzenia" - powiedział Sobczak.
Wyjaśnił, że o zaginięciu powiadomione zostały miejscowe służby, w tym policja. "Konsul w Limie na bieżąco jest w kontakcie z rodzinami, jak i służbami" - podkreślił Sobczak.
Małżeństwo swoją wyprawę do Peru opisywało na blogu zatytułowanym "Składakiem przez świat". Ostatnie wpisy datowane są na 26 maja. "Dzisiaj rozpoczynamy spływ na Ukajali. Zobaczymy, jak będzie nam szło. Jeżeli do osady Bolognesi dopłyniemy w ciągu tygodnia, to damy radę dotrzeć do Pucallpa w terminie. Celinka i Jarek" - napisali podróżnicy.
"Być może wyruszy też ekspedycja łodzią dwóch osób po rzece, które będą rozpytywać po wioskach, czy nikt nie widział zaginionych"
Na tym samym blogu o pomoc w poszukiwaniu zaginionej pary zaapelował Bogumił Mróz, brat Celiny Mróz. "Jarek i Celina nie przylecieli do Polski. Wiadomo, że nie pojawili się na lotnisku w Limie. Ich zaginięcie zostało zgłoszone na policję i do ambasady polskiej w Limie. Jeżeli ktoś ma jakieś pomysły dotyczące organizacji poszukiwań lub instytucji, które mogłyby pomóc w odnalezieniu Celiny i Jarka proszony jest o kontakt mailowy na adres b.mroz@lubzel.com.pl" - napisał.
Natomiast znany podróżnik Michał Kochańczyk powiedział w środę wieczorem PAP, że znajomi i przyjaciele Jarosława Frąckiewicza i Celiny Mróz rozpoczęli już ich poszukiwania kontaktując się z Peruwiańczykami, mieszkającymi w okolicach trasy spływu. "Być może wyruszy też ekspedycja łodzią dwóch osób po rzece, które będą rozpytywać po wioskach, czy nikt nie widział zaginionych" - dodał.
"Jarosław i Celina to bardzo doświadczeni kajakarze. Przepłynęli wiele rzek świata. Ukajali to rzeka wartka, ale w granicach ich możliwości. Na pytanie, co się mogło stać można wysnuć kilkadziesiąt hipotez. Mogli zostać przez kogoś zatrzymani, mogło dojść do wywrotki kajaku. Brak wieści od nich od tak długiego czasu jest bardzo niepokojący" - powiedział Kochańczyk.
Według tierralatina.pl, Jarosław Frąckiewicz jest filozofem, emerytowanym wykładowcą Politechniki Gdańskiej. Jego żona, Celina Mróz to emerytowana inżynier budownictwa wodnego. Portal podkreśla, że kajakami pływają razem od ponad 20 lat. Pokonali wspólnie rzeki m.in. w Egipcie, Indiach, Turcji, Kanadzie, Hiszpanii i Portugalii.

Nadesłane przez panią Martę Allendorf

lunes, 22 de noviembre de 2010

O Andrzeju Piętowskim - podróżniku zakochanym w Peru

W tym roku mija dwudziesta dziewiąta rocznica wielotysięcznego marszu, który 28 grudnia 1981 roku przeszedł ulicami Limy w proteście przeciw zamachowi stanu i stanowi wojennemu w Polsce. Marsz ten zorganizował wraz z innymi członkami wyprawy Canoandes'79 której przewodniczył, wespół z częścią Polonii peruwiańskiej i z częścią społeczeństwa peruwiańskiego, pan Andrzej Piętowski, którego sylwetkę przedstawiamy poniżej.

Andrzej Piętowski podróżnik, odkrywca, nauczyciel matematyki, kierownik wyprawy Canoandes’79. Urodził się w 1954 roku w Krakowie. Studiował elektronikę na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Elektroniki Akademii Górniczo-Hutniczej. Otrzymał stopień magistra matematyki na Uniwersytecie Stanowym Bowling Green w Ohio, U.S.A. Obecnie mieszka w Chicago, gdzie uczy matematyki w liceum miejskim E.G. Foreman H.S. Pracuje również jako nauczyciel języka angielskiego na letnich obozach językowych w Peru.

Andrzej Piętowski kierował wyprawą Canoandes’79, zorganizowaną przez studentów Akademickiego Klubu Turystyki Kajakowej „Bystrze” z krakowskiej AGH. Wyprawa ta dokonała przepłynięcia 23 górskich rzek w obydwu Amerykach, w tym 13 po raz pierwszy. Największym jednak dokonaniem tej wyprawy trwającej prawie trzy lata (33 miesiące) było przepłynięcie w 1981 roku dziewiczej rzeki Colca w Peru oraz eksploracja jej kanionu, który jest najgłębszym na świecie. Tym samym polscy kajakowcy wypromowali dla światowej turystyki nieznany wcześniej Kanion rzeki Colca. Odkrytym przez siebie miejscom nadali nazwy (wiele z nich związanych jest z Polską) oraz sporządzili dokumentację przepłyniętych rzek w postaci map, opracowań, filmów oraz fotografii. Wyprawa ta została uznana przez amerykańskie pismo „Paddler” za jedno z największych osiągnięć eksploracyjnych XX wieku. Znalazła się na kartach Księgi Rekordów Guinnessa (w 1984 roku) oraz wielokrotnie była opisana w magazynie National Geographic. W grudniu 1981 założył wraz z kolegami z wyprawy Komitet Obrony Solidarności w Limie w Peru, prowadząc do lutego 1982 wiele udanych akcji politycznych i humanitarnych na rzecz Polski, z których najważniejszą był wyżej wspomniany marsz.

Andrzej Piętowski przepłynął kajakiem po raz pierwszy najwyższą część rzeki Apurímac w Peru, która daje początek Amazonce. W 1987 roku wszedł na szczyt najwyższej góry w Ameryce Północnej Mt. McKinley na Alasce. Zorganizował i poprowadził dwie rekonesansowe wyprawy rowerowe do źródeł Amazonki w 1998 i 1999 roku.

W 2000 roku pod patronatem Towarzystwa National Geographic i Instytutu Smithsonian w Waszyngtonie zorganizował i poprowadził międzynarodową ekspedycję „Source of the Amazon 2000”, która ustaliła z matematyczną dokładnością położenie najdalszego źródła Amazonki w masywie lodowca Mismi w Peru.

W marcu 2001 roku Andrzej Piętowski w imieniu Grupy Canoandes przyjął w Krakowie prestiżową nagrodę Super Kolosa za zdobycie Kanionu Colca w Peru, a w czerwcu 2001 Grupa Canoandes została przyjęta przez Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego na specjalnej audiencji w Warszawie.

W 2002 roku w Ekwadorze wspiął się na najwyższy wulkan Chimborazo (6320 m) i przez tydzień wędrował przez las równikowy w towarzystwie Indian Shuar (Jíbaro).

Od ośmiu lat kieruje letnią szkołą języka angielskiego w Dolinie Colca, przygotowując tamtejszą młodzież do pracy zawodowej w turystyce. Marzy o założeniu tamże stałej szkoły języków obcych. Jak mówi: „Marzę o tym, aby te dzieci pozostały w przepięknej scenerii Doliny Colca i tam znalazły pracę, chleb i godne życie. Aby pielęgnowały swoją kulturę.” Pragnie także przybliżyć młodym ludziom urodzonym nad rzeką Colca osiągnięcia Polaków w odkrywaniu dla świata nieznanych zakątków Peru. W 2005 roku odsłonił tablicę „Avenida Polonia” na najdłuższej ulicy w Dolinie Colca, dedykowanej polskim kajakarzom-odkrywcom. Także brał udział w organizacji koncertów i występów przybliżających polską kulturę Peruwiańczykom.

Napisał o swoich wyprawach i niezliczonych przygodach wiele artykułów i publikacji w kilku językach. Dzieli się przeżyciami i przygodami podczas wielu prelekcji, wykładów i spotkań. W marcu 2009 przyjęty został w poczet członków w randze „National Fellow” prestiżowego Explorers Club-u w Nowym Yorku.